Tom III - Rozdział IV
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
"Widziu! Kochasz ty Niemen? lubisz ty te motylki? lubisz ten bór za Niemnem, w którego głębi, w cieniu jodeł, zapomniany i nieuczczony twój stryj usypia snem wiecznym?"

Dziecko już wtenczas to wszystko kochało, a on pokusy i rady gdzie indziej go wabiące odepchnąwszy wziął znowu krzyż swój na barki i - jeden z trzech - tu pozostał...

Co to? Spieszne kroki ozwały się w przyległym pokoju, otworzyły się drzwi - te same, co wówczas - do gabinetu wbiegł zgrabny, wysmukły, młody człowiek. Znowu on! tylko dorosły teraz i tak dojrzały, jakby każdy rak przez niego przeżyty w widokach i wrażeniach życia, na kształt ziarna w sokach ziemi, rósł nad miarę i nabrzmiewał. Przez pokój przyległy biegł, ale u drzwi gabinetu zatrzymał się i prędko oddychając chustką powiódł po rozognionej i spotniałej twarzy. Przybywał widać z miejsca napełnionego upałem i ściskiem, a gdy twarz odsłonił, zdawać się mogło, że było ono także miejscem męczarni Niewysłowiona męka biła mu z oczu i zmarszczkami występowała na czoło. Benedykt żywy ruch na fotelu uczynił, naprzód się podał.

- Witold!

Wejście syna było dla ojca niespodzianką.

- A co? skąd przychodzisz? czegożeś taki rozgrzany i zmęczony?

Młody człowiek nie odpowiadając naprzód postąpił i przed ojcowskim biurkiem stanął.

- Mój ojcze...

Zawahał się, oczy spuścił i po kilku sekundach dopiero zwykłym sobie ruchem determinacji ręce w tył zakładając z cicha dokończył:

- Przychodzę, mój ojcze, z ustami i sercem pełnymi... skarg!

- Na kogo? czyich? - zapytał Benedykt.

- Ludzkich... na ciebie, ojcze!

Benedykt oczami błysnął.

- Na mnie, cóż? Czy kogo na drodze zrabowałem albo czyje dziecko na śniadanie zjadłem?

- Na wszystko cię błagam, ojcze - zawołał Witold - porzuć ten ton drwiący i rozjątrzony, z jakim przemawiasz, ilekroć pewnych stron życia, dla mnie nad życie droższych, dotykamy!... Młody jestem, to prawda... lecz cóżem winien temu, że natura zamiast serca nie włożyła mi w piersi busoli z igłą zwróconą ku drodze użycia, zysków i... świetnej kariery.

Wzrok Benedykta przemknął po leżącym na biurku liście Dominika, jakby go ku niemu ostatnie wyrazy syna pociągnęły.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 - 


  Dowiedz się więcej
1  Motyw miłości w „Nad Niemnem”
2  Obraz powstania styczniowego w „Nad Niemnem”
3  Rola przeszłości w życiu bohaterów „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej - plan wypracowania



Komentarze
artykuł / utwór: Tom III - Rozdział IV







    Tagi: