Tom III - Rozdział III - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Uczuła, że na jej ręku o płotek opartym spoczęła dłoń gorąca, twardą skórą powleczona, a jednak dziwnie miękka, błagalnym jakby drżeniem zdjęta... Gumno, świron, chata z oświetlonymi oknami zakręciły się jej w oczach, ujrzała na raz wszystkie gwiazdy osypujące wysokie niebo i uczuła wszystką krew zbiegającą jej do serca. Z cicha odpowiedziała:

- Wierzę!

Wtem krzyknęła i oboje na równe nogi zerwali się z płotka. Pomiędzy głowami ich spory kamień jakąś silną i zręczną ręką rzucony świsnął, przeleciał i tylko szyję Janka z lekka drasnąwszy o kilka kroków na zagon buraków upadł. Zewsząd rozległy się okrzyki i zapytania:

- Co to? Kto to? Skąd to? Na co? Za co?

Ale niemało osób widziało, że była to Domuntówna, która prędko schyliwszy się kamień z ziemi była podjęła i ramieniem zamachnąwszy na rozmawiającą opodal parę go rzuciła. Trzęsła się przy tym tak, jak gdyby ją febra brała. Kogo właściwie ugodzić kamieniem zamyśliła: Jana czy jego pannę, nie wiadomym było, dość że w mgnieniu oka o jej postępku dowiedzieli się wszyscy, a w zielonej uliczce pomiędzy gajem i ogrodem wielka powstała wrzawa. Już i ci, którzy z papierosami na pole byli wyszli, powrócili i o zaszłym zdarzeniu różne podnosili głosy. Najwięcej było takich, którzy je ganili głośno i wyraźnie, żadnych pod tym względem ceremonii nie czyniąc. Już i wprzódy wyróżniający się strój, nadętość i pochmurność panny u wielu przychylność dla niej odjęły; niektórzy też z natury do złośliwych ucinków i żartów skłonnymi byli. Więc poważnie lub z pośmiewiskiem wypowiadane zdania rozlegały się naokół:

- Sama siebie postępkiem takim zeszpeciła!

- Śliczna panna, która ze swoim kochaniem jak dziad z torbą niechcącemu w oczy lezie!

- Wypchała się jak harmata i kamieniami strzela!

- Dobry aniołeczek! Teraz chyba dudek ją do ołtarza zaprowadzi!

- Dziękuję i za dziedzictwo, kiedy od własnej żonki nieprzyrodzoną śmiercią mam umierać!

- Jak koń cygański okryła się blachami i myśli, że ludzi ubijać jej wolno!

Z drugiej przecież strony znaleźli się tacy, którzy się za dziewczyną ujęli. Naprzód Kazimierz Jaśmont, zrazu zdumiony i oszołomiony, do przytomności przyszedłszy palcami pstryknął i zawołał:

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 - 


  Dowiedz się więcej
1  Czas i miejsce akcji Nad Niemnem
2  Rola przeszłości w życiu bohaterów „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej - plan wypracowania
3  Legenda o Janie i Cecylii



Komentarze
artykuł / utwór: Tom III - Rozdział III







    Tagi: