Tom I - Rozdział V
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Żaden człowiek sił swoich nie zna, dopóki ich w potrzebie... - zaczął Anzelm, ale nie skończył, bo w tej chwili rozległ się u płota głuchy stuk, podobny do tego, jaki by sprawiła spadająca na ziemię ogromna kluska. Niewysoka i krępa dziewczyna w różowym kaftanie, podobna istotnie do pulchnej i zarumienionej kluski, przez płot przeskoczyła i szybko zbliżała się do rozmawiających. Z dala już, wśród okrągłej i tłustej jej twarzy śmiały się do nich jej białe zęby, błyszczące oczy i zuchwale zadarty nosek. Z dala też na powitanie głową kiwała i wołała:

- Dobry wieczór! Wszystkim państwu dobry wieczór!

- Czego? - patrząc na nią zwięźle zapytał Anzelm.

Tuż przed nim stając głośno zaszczebiotała:

- Przyszłam do Antolki wody pożyczyć...

- Czy w garść wody nabierzesz? - flegmatycznie zapytał gospodarz zagrody.

Dziewczyna spojrzała na czerwone ręce swe, które wzdłuż jej kraciastej spódnicy wisiały, i wybuchnęła śmiechem.

- Bardzo słusznie! - przestając śmiać się, ale wciąż białe zęby ukazując odpowiedziała. - Wody w garść nie nabiorę, nie po wodę też przyszłam, ale żeby panienkę z Korczyna zobaczyć... Panienka mnie zna!

- O! już zna! raz ciebie na wozie jadącą widziała i już zna! - zapominając o bojaźliwości swej oburzyła się Antolka.

- Bardzo słusznie! bo kto na kogo kwiatami rzuca, ten tego nie tylko zna, ale pewno i lubi!

- To jest prawda, że panienki bukiet wtedy wprost na nią upadł! - potwierdził Jan.

- Takie już moje szczęście! bardzo słusznie! - na całe gardło zaśmiała się znowu dziewczyna.

I wszyscy śmiać się zaczęli, nawet Anzelm ze słabym uśmiechem zwrócił się do Justyny:

- Elżunia Bohatyrowiczówna, Fabiana córka... najpuściejsza dziewczyna z całej okolicy...

- Bardzo słusznie! I pan Anzelm nie był pewno taki smętny, kiedy był młody - odcięła się Elżunia.

- A warto by było rozumu troszkę nabrać, kiedy już tak jak prawie zaręczona - zażartował Jan.

- Nieprawda, jeszcze nie zaręczona, jeszcze ociec na oględziny pojedzie...

- Tak jak prawie zaręczona! tak jak prawie zaręczona! - rozszczebiotała się nagle Antolka. - Jaśmont ze swatem przyjeżdżał... nasza mama tobie go wyswatała.., Może nie mówiłaś, że ładny?

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 - 


  Dowiedz się więcej
1  Natura i człowiek w powieści Elizy Orzeszkowej „Nad Niemnem” - plan wypracowania
2  Charakterystyka Justyny Orzelskiej
3  Motyw miłości w „Nad Niemnem”



Komentarze
artykuł / utwór: Tom I - Rozdział V







    Tagi: