Tom III - Rozdział V
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Tym więcej, tym więcej ocenić powinnaś to bohaterstwo miłości - wtrąciła pani Elmilia.

- Tym większy w tym cud Opatrzności Boskiej! - zawtórowała Teresa.

- Wszystko to - ciągle do Kirłowej zwrócona kończyła Justyna - już by mnie przyjęcie tej ofiary, za którą jednak wdzięczną jestem, niemożliwym uczyniło... ale najważniejszą i stanowczo w tym wypadku rozstrzygającą rzeczą jest to, że od wczoraj jestem zaręczoną...

Na chwilę oniemieni, wszyscy obecni jednogłośnie zawołali:

- Co? kiedy? jak? z kim? z kim?

Justyna powstała. Coś ją z krzesła podniosło i warem oblało.

- Z sąsiadem Korczyna, właścicielem kawałka ziemi w bohatyrowickiej okolicy, z panem Janem Bohatyrowiczem! - wypowiedziała zwolna, głosem trochę od wzruszenia drżącym.

Teraz dopiero w obecnych uderzył grom zdumienia.

Pokój napełnił się wykrzykami:

- Co to? jak to? kto to? Żartujesz! Ona żartuje!

Pani żartuje!

Widać było jednak po Justynie, że nie żartowała wcale. Brwi jej ściągnęły się, z podniesioną głową, błyskającym wzrokiem po obecnych wodziła. Na koniec Benedykt ręką machnął.

- A poczekajcież, państwo! - zawołał - niech ja się u niej o wszystko rozpytam!

Do siostrzenicy się zwrócił:

- Nie żartujesz, Justysiu? serio mówisz? Zaręczyłaś się naprawdę z jakimś Bohatyrowiczem?

Pokazała mu swoją rękę.

- Widzisz, wuju, pierścionka matki mojej na palcu nie mam. Wczoraj mu go oddałam. Serce, ręka i przyszłość moja do niego należą.

Benedykt dziwnie jakoś czmychnął, coś zamruczał, na siostrzenicę popatrzał i znowu zapytał:

- Jakimże wypadkiem poznać się z nim mogłaś?

Trochę smutny uśmiech po ustach jej przebiegł; pilnie przez kilka sekund wujowi w oczy popatrzała.

- Prawda, wuju, że tylko wypadkiem my i oni poznawać się z sobą możemy!

- No, no! - mruknął Benedykt - te filozofie co innego, a twój los co innego! Czy zakochałaś się w tym człowieku, ha? Naprawdę kochasz go?

Znowu jakby elektryczna iskra w serce jej uderzyła, płomień na czoło a wilgoć w oczy rzucając. Podniosła głowę.

- Kocham go z całego serca i jak w to, że żyję, wierzę, że jestem kochaną - odpowiedziała.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 - 


  Dowiedz się więcej
1  Nad Niemnem - streszczenie
2  Obraz dworu w „Panu Tadeuszu” Adama Mickiewicza i „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej - plan wypracowania
3  Eliza Orzeszkowa - biografia



Komentarze
artykuł / utwór: Tom III - Rozdział V







    Tagi: