Tom III - Rozdział V
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Jeszcze coś chciała do ucha Justynie szeptać, ale uczuła się silnie za suknię pociągniętą. Mała Bronia u stóp jej śniade ramionka szeroko rozłożyła i ze wzniesionymi ku niej, czarnymi jak węgle oczami z powagą powtórzyła:

- Kiedyż, mamo, ja chcę do domu!

Istotnie, Kirłowej pora było wracać do domu, gdzie ją różne zajęcia i kłopoty oczekiwały; musiała przy tym dziś jeszcze choć na chwilę do Wołowszczyzny zajechać. Poszła więc z Witoldem do ogrodu gromadki swojej szukać. Benedykt do odchodzącego syna zawołał:

- Powiedz tam komu, Widziu, aby Marty do mnie poprosił.

A do Justyny zwrócił się:

- Ojcu mówiłaś już o tym?

Nie miała jeszcze na to czasu, bo Orzelski późno wstawał i długo w swoim pokoju jadł śniadanie, a kiedy jedzeniem był zajęty, o niczym z im rozmawiać nie było można.

- Idźże do niego teraz i powiedz... zawsze to ojciec!

A ja z Martą pomówić muszę... rozpytać się!

Justyna przeszła pustą salę jadalną i kierowała się ku wschodom na górę prowadzącym, gdy usłyszała wymówione za sobą swoje imię. Obejrzała się i zobaczyła Zygmunta, który u ściany stojąc zwracał ku niej twarz widocznie pobladłą i przerażoną.

- Czego sobie życzysz, kuzynie? - zapytała.

- Chwili rozmowy z tobą... na wszystko, co ci jest świętym na ziemi, o chwilę rozmowy cię proszę!

- Owszem - z obojętną grzecznością odpowiedziała i zbliżyła się ku niemu.

- Kuzynko! czy to prawda... czy prawda, że odmówiłaś Różycowi, a wychodzisz za jakiegoś... jakiegoś.. que sais-je? Zagonowca... chłopa?

- Prawda - spokojnie odrzekła.

Wielki Boże! taki mezalians... taki mezalians popełnić, to narazić się na wieczną niezgodę myśli i gustów, wiesz? Jest to popełnić niemoralność!

Bystro z nietajoną ironią w twarz mu popatrzyła.

- Czy mnie słuch myli, czy istotnie ty, kuzynie, ty... o zgodę w małżeństwie i o moralność troskę swą wyrażasz?

Zmieszał się trochę, ale wzburzenie i przerażenie z twarzy i postawy mu nie ustąpiło. Był, jak zwykle, żurnalowo ubrany ale na tą chwilę żurnalową poprawność i sztywność utracił. Justyna odejść chciała, on rękę jej, którą ona wnet usunęła, pochwycił.

- Cóż więcej? - zapytała chłodno.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 - 


  Dowiedz się więcej
1  Charakterystyka Zygmunta Korczyńskiego
2  Charakterystyka Janka Bohatyrowicza
3  Kompozycja „Nad Niemnem”



Komentarze
artykuł / utwór: Tom III - Rozdział V







    Tagi: