Tom III - Rozdział V - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
I porwawszy ją wpół, śmiejąc się, w ręce ją całując, dwa razy się z nią dokoła pokoju okręcił. Ale potem spoważniał i ręce krewnej silnie w swoich ściskając serdecznie w oczy jej patrzał:

- Pamiętaj - rzekł - że masz we mnie brata, nie tylko ze krwi, ale i z ducha. Spólnikami i nawzajem pomocnikami sobie będziemy. Za przyjaciela i brata miej mię... miejcie mię oboje!

Benedykt z tą pogodą, która od kilku dni pomarszczoną jego twarz łagodziła i wygładzała, na uniesienie syna patrząc uśmiechał się.

- Facecja! facecja z tymi młodymi! - pod długim wąsem mruczał. - Myślą; że świat do góry nogami wywrócą i cudów dokonają... a!

Smutek przyćmił mu oczy; ręką machnął.

- Cóż, Justynko? - odezwał się - czy to jest stanowcze postanowienie twoje?

- Tak stanowcze - odpowiedziała - że nic w świecie, nawet twoja wola, mój dobry wuju i opiekunie, odwieść mię odeń nie zdoła.

Pochyliła się w ręce go całując. On głowę jej do piersi przycisnął.

Wtedy i Kirłowa z krzesła się podniosła i mówić chciała, ale tym ruchem obudziła małą Bronkę, która wstając zaplątała się o rozwiązane tasiemki bucików i jak długa u stóp matki upadła. Że jednak zdarzało się jej to bardzo często, więc najlżejszego głosu z siebie nie wydając na czworakach naprzód stanęła, potem całkiem wstała i ciemne, drobne, obnażone ramiona szeroko rozkładając z powagą wymówiła:

- Mamo, do domu!

Ale Kirłowa wcale ani na upadnięcie jej, ani na objawione przez nią życzenie nie zważając do Justyny podeszła i za ręce ją wzięła. Twarz miała całą w ogniu i łzach.

- Żal mi, wielki żal biednego i dobrego kuzyna mego! - zaczęła. - Jednak nie umiem kłamać: może i rozumnie postąpiłaś, dobrze wybrałaś... może i szczęśliwą będziesz...

Ucałowała ją serdecznie.

- Kiedy rozgospodarzysz się już w swojej chacie - cicho szeptała - oddam ci moją Rózię... do twojej chaty ją oddam, aby ci pomocnicą i uczennicą była, a własnymi rękami pracować przy ziemi uczyła się i przywykała...

Przez łzy uśmiechała się i jeszcze ciszej dodała:

- A może z czasem znajdziesz tam dla niej, jak dla siebie znalazłaś, jakiego ładnego i poczciwego chłopca... Wiesz co? dla biednych dziewcząt, które ani hrabinami, ani doktorkami zostać nie mogą, dobry to los... jedyny może los...

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 - 


  Dowiedz się więcej
1  Geneza „Nad Niemnem”
2  Obraz powstania styczniowego w „Nad Niemnem”
3  Eliza Orzeszkowa - biografia



Komentarze
artykuł / utwór: Tom III - Rozdział V







    Tagi: