Tom III - Rozdział IV
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Znowu trochę połyskliwego puchu z palców jej w powietrze uleciało; na towarzysza lat dziecinnych podniosła oczy łzami oszklone.

- Z gruntu serca ja panu Janowi wszystkiego dobrego życzę! - szepnęła.

Ujęty i wzruszony, z zapałem odpowiedział:

- Ja także dla panny Jadwigi, jeżeli tylko zechce, na zawsze szczerym przyjacielem pozostanę, a mam nadzieję, że i pannę Jadwigę szczęście na tym świecie nie ominie...

- Spodziewam się - odszepnęła - spodziewam się, że i mnie Bóg nie opuści...

- A wprędce też może i dozgonnego przyjaciela, takiego, który panny Jadwigi wart będzie, ześle...

Łza stoczyła się po rozognionym jej policzku i na wiszące u szyi końce żałobnej wstążeczki spadła, ale z głową spokojnie i trochę dumnie podniesioną Jadwiga powtórzyła:

- Spodziewam się, spodziewam się, że tego dostąpię. Kiedy już takie przeznaczenie kobiety, żeby jak tyka sama w świecie nie tkwiła, to i mnie go nie ominąć...

- Tedy i ja z gruntu serca pannie Jadwidze wszystkiego dobrego życzę, a proszę, żeby do mnie nijakiego gniewu nie miała...

- A ja pana Jana o dobre wspominanie proszę...

- A jakże! całe życie przyjacielem pani ostanę...

Rękę do niego wyciągnęła, on z uszanowaniem ją pocałował.

- Do chaty mi pora - rzekła - parobek żyto na nasienie młóci, jeszcze źle wymłóci, i dziadunio niedomaga!

Zwolna odwróciła się i zwolna, w czarnej swej sukni, wyprostowana i silna, w grubym warkoczu jak w wieńcu brunatnej pszenicy na głowie, w głąb okolicy ścieżkami odeszła.

Jana jakby przypomnienie jakie w serce uderzyło, tak wstrząsnął się cały i tak szybko ku zagrodzie swojej prawie biec zaczął. Przed rozmową swą z Domuntówną widział Justynę ze stryjem jego w bramie ich zagrody rozmawiającą. Ale gdzież teraz była? Może już odeszła? Może widziała, że on tak długo z Domuntówną rozmawia, i Bóg wie, co sobie myśli! Zdyszany i niespokojny przebiegł ogród i wpadł na podwórko. Anzelm w skurczonej trochę postawie na jedynej schodce małego ganku siedział plecy o słupek opierając.

- Gdzie panna Justyna, stryjku? Tylko co tu była, a teraz nigdzie nie widać. Gdzie poszła? Może do domu?...

Stary ku brzegowi góry ręką rzucił.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 - 


  Dowiedz się więcej
1  Czas i miejsce akcji Nad Niemnem
2  Natura i człowiek w powieści Elizy Orzeszkowej „Nad Niemnem” - plan wypracowania
3  Geneza „Nad Niemnem”



Komentarze
artykuł / utwór: Tom III - Rozdział IV







    Tagi: