Tom III - Rozdział II
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
II
W ostatnich dniach lipca, kiedy część zboża jeszcze nie zdjęta stała na korczyńskich polach, Witold i Justyna postępowali drogą z Bohatyrowicz do Korczyna wiodącą. Szli prędko i rozmawiali żywo, tak żywo i z takim zajęciem, że aż na policzki młodej panny wybiły się gorące rumieńce, a oczy jej, zazwyczaj trochę chmurne, jaśniały radością. Nie zatrzymując się i nawet kroku nie zwalniając do młodego krewnego rękę wyciągnęła.

- Dziękuję ci, Widziu, z całego serca dziękuję - z niezwykłym sobie wylaniem mówiła. - Wszystko, co mi powiedziałeś, przejęło mię głęboko. Od jakiegoś czasu te same myśli przechodziły mi przez głowę, tylko ich tak wyraźnie układać nie umiałam. Nie jestem, widzisz, ani uczoną, ani pod żadnym względem wyjątkową... sama jednak nie wiem dlaczego, dostrzegłam już w życiu wiele rzeczy marnych i trochę ważnych...

Z wesołym uśmiechem dodała:

- Nudziłam się okropnie i może z nudy wymyślałam sobie to wszystko, o czym ty daleko lepiej i więcej wiesz ode mnie...

Spojrzał na nią z boku i filuternie.

- A teraz nie nudzisz się? - zapytał.

Przecząco wstrząsnęła głową.

- Nie, od jakiegoś czasu nie! Chociaż, przyznam ci się, że jeszcze dobrze nie rozumiem...

Urwała.

- Czego jeszcze nie rozumiesz dobrze?

Po chwilowym wahaniu się odpowiedziała z cicha:

- Tego, co czuję, i tego, co myślę...

- Brak przygotowania - zauważył - ale - dodał wesoło - wyjaśni się to zapewne, bo i doprawdy, dlaczegóż byś nie miała pójść nową drogą...

Zarumieniła się jeszcze ogniściej i z żywością szepnęła:

- Nie wiem... nie wiem... może to tylko złudzenie... lękam się...

- Czego? - ciekawie zapytał Witold

Ale ona spłonioną twarz ku polu zwróciła i może pod wpływem zakłopotania, jakie jej ta rozmowa sprawiała, silnie ściskała w dłoni sporą wiązkę tylko co znać zerwanych floksów, pośród których tkwiła ogromna czerwona jeorginia.

- Wcale nie wytworny bukiet - patrząc na kwiaty uśmiechnął się Witold. - Rzecz jest jednak godną uwagi, jak ci ludzie kochają się w kwiatach. Nawet ta prozaiczna Elżusia, która na dwa tygodnie przed ślubem liczy sztuki bydła narzeczonego i myśli o wekselach, które wyda jej ojciec, mnóstwo ich w ojcowskiej zagrodzie hoduje...

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 - 


  Dowiedz się więcej
1  Charakterystyka Janka Bohatyrowicza
2  Motyw miłości w „Nad Niemnem”
3  Eliza Orzeszkowa - biografia



Komentarze
artykuł / utwór: Tom III - Rozdział II




    Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)


    Imię:
    E-mail:
    Tytuł:
    Komentarz:
     





    Tagi: