Tom III - Rozdział II
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Czy ciocia tu jest? - zadźwięczał głosik śmiechem nabrzmiały.

- Jestem, kotko, jestem! - odpowiedział z pokoju głos gruby, lecz także uradowany. - A co chcesz, robaczku? Może kotlecika albo pierożków z czernicami? Gotowe już... doskonałe!...

Dziewczynka weszła w draperiach i falbankach sukni, wyprostowana, uroczysta, z tysiącem uśmieszków na twarzyczce ładnej, roztropnej, niedokrwistej. W ręku niosła dwa kawałki kanwy włóczkowymi różami i floresami okryte.

- Pantofle własnej roboty kochanej cioci ofiarowuję i proszę je przyjąć tak... tak... jak ja...

Miała widać coś bardzo długiego i pięknego wypowiedzieć, ale widząc twarz Marty tak drgającą, jakby ją w mnóstwo miejsc na raz komary kąsały, nie dokończyła, tylko z podskokiem na szyję starej panny szczupłe ramiona zarzuciła i małą, ciemną, pomarszczoną, drgającą twarz pocałunkami okrywała. Rzecz była drobną, a jednak Marta śmiała się i razem płakała, dziewczynkę nad ziemią unosząc, do piersi ją przyciskając i w nieskończoność szepcząc, wykrzykując i wykaszlując:

- Kotko, ty moja... robaczku... słowiczku... rybko!

Przyglądała się potem pantoflom, wychwalała je, do wielkiej nogi swej przymierzała z uszczęśliwieniem, które dziwne w niej sprowadzało zmiany: młodszą jakby, lżejszą, cichszą ją czyniąc. Na koniec, znowu Leoni pierożki z czernicami ofiarowywała. Ale dziewczynka z lekkością metalowej turkawki na jednej nodze okręcała się dokoła pokoju, przy czym klaskała w dłonie, wołała i wyśpiewywała:

- Mama już wstała i kakao pije... Widzio poszedł już prosić, aby mnie pozwoliła na wesele pójść z nim, z ciocią i Justymką... poszedł... poszedł... poszedł prosić!

Wtem ze stukiem otworzyły się drzwi i ukazała się w nich młoda, wystrojona panna służąca wołając:

- Pani zachorowała i panny Marty do siebie prosi!

Marta piorunem ze schodów zbiegła; za nią przelękniona, zasmucona, znowu sztywna, schodziła na dół Leonia. Przez sień szerokimi kroki przechodził Benedykt wąsa rozpaczliwie w dół ciągnąc i spotykane osoby śpiesznie zapytując:

- Co się stało? Znowu zachorowała? Czy po doktora posyłać trzeba?

W progu salonu rozminął się z synem, który pośrodku sieni Leonię za rękę pochwycił.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 - 


  Dowiedz się więcej
1  Rola przeszłości w życiu bohaterów „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej - plan wypracowania
2  Motyw mogiły w „Nad Niemnem”
3  Kompozycja „Nad Niemnem”



Komentarze
artykuł / utwór: Tom III - Rozdział II







    Tagi: