Tom II - Rozdział V - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- A może by pani herbaty wypiła? My ją rzadko kiedy pijemy, ale zaraz można zrobić...

W bokówce, na olchowej czerwonej szafie stał niewielki blaszany samowar i Antolka już się z krzesła zrywała, aby biec go nastawiać. Ale właśnie w chwili, w której Anzelm pytanie swoje uczynił, Jan łyżkę na stole złożywszy ręce na kolana opuścił i z uśmiechem głębokiego zadowolenia patrzał na Justynę, która w porcji ciemnego chleba złotawym miodem posmarowanego ze smakiem zęby zatapiając także na niego patrzała. Oboje mieli uśmiechy w oczach i pytanie Anzelma usłyszeli dopiero wtedy, gdy je powtórzył.

- Zdaje się - powoli zauważył Jan - że apetytu po spacerze nie brakuje i może obejdzie się bez herbaty...

- Obejdzie się z pewnością! - zaśmiała się Justyna.

- A ja teraz już na siestrę i nie gniewam się, że sama do ula po miód poszła!

Zaśmiał się tak, jak śmieją się szczęśliwi, bez widocznej przyczyny, głośno, serdecznie, z głową w tył odrzuconą, i bez widocznej także przyczyny siedzącą obok Antolkę po włosach pogładził. Po czym łyżkę ze stołu delikatnie ujął i mleka nią zaczerpnąwszy powoli do ust poniósł. Rękę miał dużą, w skórę ciemną i grubą obleczoną, bardzo czystą, o szerokiej dłoni i długich, cienkich palcach.

Dnia tego przecież Anzelm był niepospolicie ożywionym, mównym i każde ciekawe oko długo zatrzymywać by się mogło na tym ociężałym schorowanym, piętnem wielkich boleści przyobleczonym człowieku, kiedy dziś, pobudzany jemu tylko znanymi uczuciami, dworną uprzejmość i przyjacielską gościnność okazywał, rozmowę z gościem podtrzymać usiłując. Na ręku Justyny zobaczywszy czerwoną szramę zapytał, czy pochodzi ona od sierpa, a otrzymawszy twierdzącą odpowiedź długo, dziwnie migocącymi oczami na nią popatrzył.

- Ciężka praca! a? chociaż to wszystko od uzwyczajenia zależy. Nie wiem ja tylko i wątpliwość mam co do tego, czy osoba tak pięknie na fortepianie grająca do takich grubych robót uzwyczaić się może.

Opowiedział, że nieraz idąc wybrzeżem rzeki albo przeprawiając się na jej drugą stronę słyszał ją wspólnie z ojcem grającą.

- Słodka muzyka - uśmiechnął się - uszy głaszcze i serce przenika. To jest prawda, ale druga znów prawda, że tak prawie po całych dniach w instrument stukać to może i niemniejsza fatyga jak pleć albo żąć...

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 - 


  Dowiedz się więcej
1  Nad Niemnem - streszczenie
2  Obrazy przeszłości w Nad Niemnem
3  Motyw miłości w „Nad Niemnem”



Komentarze
artykuł / utwór: Tom II - Rozdział V







    Tagi: