Tom II - Rozdział V - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Łatwo odgadnąć było można, że pragnęła, aby ta, do której przemawiała tak długo, odpłaciła jej wzajemnym opowiedzeniem czegoś, co ją zajmowało, zaciekawiało gorąco, namiętnie. Namiętnym blaskiem gorzały teraz w półcieniu jej czarne oczy; ręce spod kołdry wydobyła i czyniła nimi niespokojne, prawie gwałtowne ruchy. W głosie, jakim ostatnie wyrazy swe wymówiła, brzmiał żal do towarzyszki uczuwany.

- Skryta, harda, niedobra! - powtórzyła.

Zakaszlała, umilkła i z oczami w sufit wlepionymi nieruchomo znowu leżała Justyna z warkoczem już splecionym i z tyłu głowy zwiniętym, w białym, luźnym kaftanie, bosa, do łóżka jej podeszła i przy nim uklękła. Rękę jej dużą, kościstą w swoje ręce biorąc, blisko ku niej schylona, cicho zapytała:

- Ciotko, dlaczego ty żoną jego zostać nie chciałaś?

- A? co? - wzdrygnęła się stara panna i całym swym ciężkim ciałem ku pytającej się zwróciła.

- Co? dlaczego ja... jego żoną.., - głośnym i trochę świszczącym szeptem mówić zaczęła - jego?... czyją? czy ty go naprawdę widujesz... znasz? Czy to on sam tobie mówił... o mnie mówił... wspominał?... naprawdę wspominał?

- Wspominał, mówił, wiele przecierpiał, i teraz jeszcze nie stał się zupełnie takim jak wszyscy...

- Przecierpiał! a jaż nie przecierpiałam? Niezupełnie taki jak wszyscy?... a jaż taka? Wieczny smutek... wieczny smutek... wiecz-ny smu-tek!...

Wielkie, ciężkie, długie westchnienie szeroką jej pierś podniosło; ozwała się w nim chrypka do jękliwego szmeru podobna.

- Dlaczegóż? dlaczegóż więc? dlaczego? - rękę jej coraz mocniej w dłoniach cisnąc z gorączkowym prawie pośpiechem zapytywała Justyna.

Rozgorzałe oczy Marty tkwiły w jej twarzy, jakby przeszyć ją chciały i dostać się aż do mózgu, aż do najskrytszych myśli.

- Nie powiedział przyczyn? Wszystko powiedział, a przyczyn nie powiedział?

- Nie powiedział.

Długo milczała, potem spokojniej nieco niż wprzódy, od klęczącej przy niej dziewczyny wzrok odwracając, mówić zaczęła:

- A ty chcesz wiedzieć? chcesz? przez ciekawość? Zawsze to rzecz ciekawa, dlaczego panna kawalerowi, choćby takiemu, harbuza dała. Pewno myślisz, że o czymś ciekawym posłyszysz? Jakaś osobliwa historia... przymus... przeszkody... awantury... tragedie! Otóż mylisz się. Niczego osobliwego, romansowego, jak na teatrze odegranego nie było. Była to sobie rzecz ordynarna, prozaiczna, taka, co wszędzie rośnie, i tam nawet, gdzie jej nie posieją. Było to wieczne głupstwo... moje własne głupstwo... widzisz, jak prozaicznie...

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 - 


  Dowiedz się więcej
1  Eliza Orzeszkowa - biografia
2  Motyw mogiły w „Nad Niemnem”
3  Rola przeszłości w życiu bohaterów „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej - plan wypracowania



Komentarze
artykuł / utwór: Tom II - Rozdział V







    Tagi: