Tom II - Rozdział V
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Uśmiech, z którym to mówiła, przyjacielskim był i wesołym, ale oczy jej, tak jak u Fabiana, małe i błyszczące, zdawały się ze złośliwą trochę ciekawością prześwidrowywać twarz przybyłej i złośliwie też zerknęły za znikającym w drzwiach świetlicy Janem.

- Proszę usieść! - przemówiła młodsza z dziewcząt. - Czy Justynka nie bardzo zmokła w deszcz z Mogiły wracając.

- Oho! - zadziwiła się Elżusia. - Większa poufałość niż znajomość po imieniu panienkę nazywać...

Antolka zawstydziła się i twarz ku ścianie zwróciła.

- Kiedyż prosiła... - szepnęła.

Justyna cienką jej kibić ramieniem otoczyła i w zarumieniony policzek pocałowała.

- Suknia mi tylko zmokła, ale chętnie ogrzałabym się przy ogniu...

- To ja zaraz rozpalę!

Skoczyła i kilka polan z sionki przyniosła.

- Poczekaj - zawołała Justyna i z lekka ją usunąwszy sama przed piecem na podłodze przysiadła i ogień rozniecać zaczęła:

- Oj, oj! nie potrafi! - na całe gardło zaśmiała się Elżusia.

- Potrafię. Nie święci garnki lepią! - odpowiedziała Justyna.

- Bardzo słusznie, tylko że panienka nie do tego stworzona!

- Ot, widzicie, że już się pali...

Kawał brzozowej kory płonął istotnie w piecu i językami ognia suche polanka obejmował. Popielaty królik spod pieca wyjrzał. Justyna wzięła go w ręce i ułaskawione, łagodne stworzenie wnet do piersi jej przylgnęło. Za tym pierwszym ukazał się drugi, trzeci, czwarty i wszystkie zwinąwszy się w jeden jedwabisty, pstrokaty kłębek czarnymi oczami w czerwonych oprawach na nią patrzały.

- A my o panience tylko co mówiłyśmy. O wilku mowa, a wilk tu. Bardzo słusznie!

- Ona do Justynki ma wielką prośbę - kruczkiem drzewo w piecu poprawiając uśmiechnęła się Antolka.

Elżusia łokciem ją trąciła i dłonią usta zamknąć chciała. Ale Antolka chichocąc i głowę odwracając rękę jej odepchnęła.

- Ona Justynkę chce na wesele swoje prosić. Mówi, że wesele większy dla niej walor będzie miało, jeżeli Justynka i młody pan Korczyński na nim będą.

I w oczach ludzkich to jej wielką promocję zrobi, Młodego pana Korczyńskiego sam Fabian zaprosi, choć długo ani słuchać o tym nie chciał, ale on ambicjant, więc sam nie żartem żąda panów w chacie swojej przyjmować.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 - 


  Dowiedz się więcej
1  Przyroda w „Nad Niemnem”
2  Natura i człowiek w powieści Elizy Orzeszkowej „Nad Niemnem” - plan wypracowania
3  „Nad Niemnem” a „Pan Tadeusz”



Komentarze
artykuł / utwór: Tom II - Rozdział V







    Tagi: