Tom II - Rozdział IV
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Chciał coś jeszcze mówić, ale powstrzymał się, usta mu tylko drgnęły, krewkim ruchem czapkę na czole, poprawił i żywiej wiosłować zaczął.

- Wiem i wierzę - z powagą rzekła Justyna.

Uśmiechnął się znowu i ręką skinął.

- Co pani wie? - trochę porywczo rzucił.

- To prawda - odpowiedziała i cała rumieńcem spłonęła.

Jemu we wpatrzonym w nią wzroku zagrał żal.

- Nie ma czego wstydzić się ani smęcić - łagodnie już przemówił - tak już pani urodziła się i uczyła się też czego innego...

W tej chwili usłyszeli żałosne skomlenie psa i przewlekłym, gapiowatym głosem wymówione:

- Dobry wieczór państwu!

O kilkadziesiąt kroków od brzegu, w malutkim czółnie przymocowanym do tyki w dnie rzeki utkwionej siedział z wędą na wodę puszczoną Julek Bohatyrowicz, a na małym, zielonym przylądku, w wyciągniętej postawie i z oczami w pana swego wpatrzonymi, czarny Sargas coraz głośniej i przeciąg lej skomlił. Ten pleczysty człowiek, z wielką, czerwoną twarzą i wydobywającą się spod czapki gęstwiną ognistych włosów, w malutkiej łupince nieruchomo nad wodą siedzący, miał w sobie coś prawie fantastycznego. Wziąść by go można było za bajecznego mieszkańca wód, który na chwilę tylko i w połowie przybrał postać ludzką, drugą połową ciała tkwiąc w swym rodzinnym żywiole. Ale zupełnie ludzkim był uśmiech, którym człowiek ten witał nadpływających. Widać było zresztą, że takim samym uśmiechem, szerokim, dziecinnym, rząd śnieżnych zębów ukazującym, witał on wszystko, cokolwiek na niebie i ziemi spotykał wzrokiem podłużnych, pełnych, szafirowych oczu, tak samo, jak usta, śmiejących się dziecinnie, niewinnie i przyjacielsko.

- A dokąd? - na płynącą parę patrząc, lecz najlżejszego poruszenia nie czyniąc zapytał.

- Na Mogiłę - odpowiedział Jan.

- Che, che, che, proszę tylko nie bawić się długo!

- A dla jakiej przyczyny?

- A dla tej, że przed zachodem słońca ulewa spadnie, che, che, che!

Czółno Jana otarło się prawie o to, na którym siedział śmiejący się wciąż wodny atleta.

- Czemu Sargasa do czółna nie wziąłeś?

- Przeszkadza.

- Głupie zwierzę! Przypłynąć mógłby do swego pana, kiedy już tęskni...

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 - 


  Dowiedz się więcej
1  Czas i miejsce akcji Nad Niemnem
2  Motyw mogiły w „Nad Niemnem”
3  Charakterystyka Zygmunta Korczyńskiego



Komentarze
artykuł / utwór: Tom II - Rozdział IV







    Tagi: