Tom II - Rozdział III - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
tam nie odjęto pąków, których istnienie wyniszczało drzewo. Anzelm ciekawie słuchał i uważnych, zamyślonych oczu nie spuszczał z twarzy Witolda. Twarz ta, ożywiona, nerwowa, z bladawą cerą i trochę zmęczonym czołem, tę miała właściwość, że jakimikolwiek były myśli, które w chwili jakiejś napełniały głowę młodego człowieka, płonęła w nich cała, jakby w łunie z wewnętrznego pożaru bijącej.

- Pan tego wszystkiego uczy się teraz - powolnym, monotonnym swym głosem zaczął Anzelm - i widać, że uczy się nieobojętnie. Ja bez żadnej nauki sadek ten założyłem, a i poradzić się także nie było u kogo. Toteż i dowiaduję się ze słów pana, że niejedną zrobiłem pomyłkę... Wierzę... wierzę... Nauka ludzkim czynnościom przyświeca...

Mówił z widocznym roztargnieniem, o czym innym myśląc, a wzrok jego coraz przenikliwiej i głębiej zatapiał się w twarzy młodzieńca. Nagle policzek na dłoń spuszczając cicho szeptać zaczął:

- Ale jaki pan jest podobny do stryja swego, pana Andrzeja! Chryste, jakiż podobny! I czoło, i oczy, i głos, i mówienie, wszystko takie... jakby pan Andrzej z mogiły powstał...

Blade źrenice jego wejrzeniem pobiegły daleko, ku zaniemeńskiemu borowi, a potem znowu w twarzy Witolda utkwiły.

- Tylko - zaczął jeszcze - nie daj Boże panu takiego... lo... lo... losu!

Zająknął się dlatego może, że we wnętrzu swym zaraz słowom swym zaprzeczył. Podniósł pochyloną dotąd głowę, czapkę na niej poprawił, powoli wyprostował przygarbione plecy.

- Albo i nie - ze srebrnym błyskiem oczu poprawił się - albo i nie! Daj Boże każdemu dobremu tak żyć i tak umrzeć, choćby i przedwcześnie!

Serdecznym i zarazem ostrożnym jakby ruchem Witold w obie swe dłonie wziął jego rękę.

- Za drugie życzenie dziękuję! - wzruszonym głosem wymówił - życia bez wyższych uczuć i myśli nie chcę i wolałbym umrzeć wcześnie z wielkim ogniem w piersi niźli z kamieniem lub mętną wodą żyć wieki !

Zrazu przy dotknięciu młodego człowieka Anzelm uchylił się nieco i zwykłym sobie trwożnym ruchom otulił się kapotą: Nie uścisnął też ręki Witolda, ale w słowa jego cały wsłuchany usta w zdziwieniu otworzył i z cicha wymówił:

- Nie spodziewałem się... nie spodziewałem się już w swoim życiu mowy takiej słyszeć... Chryste! Czy ubici mogą drugi raz ożyć?

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 - 


  Dowiedz się więcej
1  Czas i miejsce akcji Nad Niemnem
2  „Nad Niemnem” a „Pan Tadeusz”
3  Natura i człowiek w powieści Elizy Orzeszkowej „Nad Niemnem” - plan wypracowania



Komentarze
artykuł / utwór: Tom II - Rozdział III







    Tagi: