Tom II - Rozdział III
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Oj, to źle! trzeba, żeby był! Ale ja cościś słyszałam, że i był... tylko... niestały! Bo to ludziom gęby nie zatknąć. Gadali! A ja, owszem, dziwowałam się temu panu, że takiej ślicznej panienki nie wziął... i Jankowi za przykład stawiałam: "Nie bądź ty taki, synku! Jadwiśki swojej nie porzucaj!" A on jak ofuknie: "Ja mówi - nic Jadwiśce nie przyrzekał, a ten pan tej pannie przyrzekał i nie dotrzymał. A kiedy tak, to on jest prawie łajdak, i do tego jeszcze głupi, bez oczów, bo panna śliczna i taka po nim tęskliwa, że mnie, zdaje się, łój roztopiony do serca kapie, kiedy ją gdzie obaczę!" Ot, jaki on! do mnie przyrodził się... czuły i taki romansowy...

Ciemną. mnóstwem istotnie śladów skaleczeń okrytą ręką oczy sobie otarła, bo zawsze płakała albo przynajmniej na płacz się jej zbierało, ilekroć o rzeczach czułych i romansowych mówiła.

W tej chwili na brzegu ścierniska rozległo się pozdrowienie męskim głosem wymówione:

- Dopomóż Boże!

- Dziękujemy! - odpowiedziało kilka męskich i kobiecych głosów, a matka Jana wyprostowała się i rękę na kłębie opierając zaśmiała się do przybyłego całym rzędem swoich białych zębów.

- Pan Fabian widać do hrabiów zapisał się, kiedy w taki roboczy czas spaceruje sobie. Owszem. Bo to wygoda w chacie wielką gromadę mieć. Żonka i dzieci wszystko zrobią, a ociec muchy po drogach łapie, cha, cha, cha!

Na brzegu ścierniska rumianością rydza jaśniała twarz Fabiana, szorstkim wąsem zjeżona i parą małych, bystrych oczu połyskująca.

- Ot, i poruszyła baba rozumem jak cielę ogonem! - zwolna postępując naprzód odkrzyknął, - U pani Starzyńskiej zawsze gęba wiatrem nabita... Kiedyż to ja od pracy ubiegałem? a że dziś przy robocie nie stoję, to z przyczyny takich interesów, których taka głowa, jak pani Starzyńskiej, pojąć nawet nie zdoła. Teraz zaś idę do moich snopków, co pod laskiem na mnie czekają, i tu zaszedłem dla obaczenia, wiele mego żyta na przyszły tydzień pozostanie.

- Nic, tatku, nie pozostanie! Wszyściutko dziś zeżniem! - zawołała Elżusia.

- Taki koniec, że bez jegomościa obeszło się i jednego naszego kłosa na tym kawałku dziś nie pozostanie! - zaśpiewała matka rodziny. !

Rodzina ta z dwu kobiet i czterech mężczyzn złożona już i przedtem gorliwie pracowała, ale wraz z nadejściem zwierzchnika swego gorliwość tę zdwoiła. Nawet wielki, pleczysty Julek, który przedtem stanął był na zagonie jak słup nieruchomy i sennym, teskliwym wzrokiem w stronę Niemna patrzał, teraz z podniesionymi ramionami, głośno sapiąc i bardzo pośpiesznie widłami snopy z ziemi podnosił i układającemu je na wozie bratu podawał. Fabian coraz dalej po ściernisku powoli i z powagą postępował, a na widok kilkunastu swych zagonów zupełnie już ze zboża obranych z widocznym zadowoleniem kępką sterczących wąsów poruszał. Puszył się zaś coraz więcej, szerokie, czerwone ręce w kieszeniach czarnych spodni zatopił i coraz dumniej po tej części państwa swego kroczył, na której tak pomyślnie gospodarowała jego rodzina. Wtem stanął, rękę z kieszeni wyjął i czyniąc z niej sobie nad oczami daszek w stronę dwojga ludzi samotnie u brzegu ścierniska pracujących patrzał.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 - 


  Dowiedz się więcej
1  Tendencje pozytywistyczne w „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej - plan wypracowania
2  Kult pracy w „Nad Niemnem”
3  Charakterystyka pozostałych bohaterów Nad Niemnem



Komentarze
artykuł / utwór: Tom II - Rozdział III







    Tagi: