Tom II - Rozdział I - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Z kim? mniejsza o to! O co? wiesz? o ścierkę!

Kirłowa obie dłonie do głowy podniosła.

- A niechże diabli wezmą ten wasz wielki świat, na którym rosną takie szkaradztwa i takie trucizny! Wolę już ja być głupią parafianką, gęsią, owcą, a takiego wielkiego świata nie znać!

- I masz słuszność - krótko rzekł Różyc.

Słowa te z prostotą wymówione ułagodziły ją w mgnieniu oka. Z powagą jednak mówić zaczęła:

- Ponieważ, kuzynie, zwierzyłeś się przede mną ze wszystkim, uważałabym się za podłą, gdybym ci pobłażała i przytakiwała...

Urwała i zmieszała się trochę, bo uczuła nagle, że w mowę jej wplątywać się zaczęły wyrażenia grube i które dla siebie za niewłaściwe uważała. Tych wyrażeń i pewnych szorstkich dźwięków głosu nabrała w ciągłej styczności ze służbą, z parobkami, z robotnikami, a tak przy tym była żywą, że uniknąć ich nie mogła wtedy nawet, kiedy tego chciała najbardziej.

- Jak wprzódy w swoim domu, tak teraz w swojej mowie coś nieeleganckiego spostrzegłaś, prawda?- zapytał przybyły.

Zarumieniła się znowu trochę, ale wnet od siebie myśl odwracając, z zamyśleniem wymówiła:

- Dziwna rzecz! Jesteś jednak i dobry, i rozumny...To tak zupełnie wygląda, jakby w jednym człowieku było dwóch ludzi...

Różyc w rękę ją pocałował,

- Powiedziałaś jak filozof. Widzisz, to ta dwoistość jest kluczem do odgadywania wielu na świecie zagadek...

Splotła ręce na kolanach i kołysała głową w obie strony.

- Wiesz co, kuzynie? -- zaczęła - zdaje mi się, że byłbyś daleko szczęśliwszym, gdybyś się takim bogatym nie urodził.

- Albo - przerwał - gdybym się był urodził bardzo głupim.

- Jak to? - zapytała.

- Zgadnij! - zażartował i z ciekawością na nią patrzał.

Przez chwilę myślała.

- Cóż to tak trudnego do odgadnięcia! Gdybyś był głupcem, nie dbałbyś o nic i do końca hulałbyś sobie wesoło, a ponieważ, choć późno, do rozumu przyszedłeś, zrozumiałeś, coś zmarnotrawił i stracił!

Śmiał się.

- Nie masz pojęcia, kuzynko, jak lubię z tobą rozmawiać, Zupełnie rozumne rzeczy wypowiadasz w taki sposób...

Zamyślili się oboje. Kobieta znowu roztargnioną stawać się zaczęła. Dość długa już rozmowa o przedmiotach obcych codziennym jej zajęciom zmęczyła ją nieco. Przypomniała też sobie swoje dzisiejsze roboty i interesy, myślała: czy też chleb posadzono już do pieca i czy kupcy na wełnę nie zniecierpliwili się czasem i nie odjechali? Wstała z :kanapy, a zupełnie jednocześnie z nią podniosła się z ziemi siedząca dotąd u jej kolan mała Bronia.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 - 


  Dowiedz się więcej
1  Geneza „Nad Niemnem”
2  Charakterystyka rodziny Korczyńskich
3  Konflikty pokoleń w Nad Niemnem, ideowa wymowa utworu



Komentarze
artykuł / utwór: Tom II - Rozdział I







    Tagi: