Tom II - Rozdział I
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
-Widzę, kuzynko, że przyjazdem swoim sprawiam ci zawsze kłopot, i to mię martwi... Będę w tym wypadku, o! tylko w tym wypadku, lepszym od ciebie, bo zupełnie otwartym, i poproszę, abyś mię szczerzej uważała za krewnego swego, przed którym nie czuje się potrzeby ani ukrywać czegokolwiek, ani czegokolwiek się wstydzić... Dobrze, kuzyneczko? Proszę powiedzieć, że tak nadal będzie. Dobrze?...

Rękę jej ciągle w dłoniach swych trzymając mówił to z tak serdecznym połączeniem żartu i czułości, że Kirłowa, uradowana i ujęta, znowu po brzegi włosów zarumieniona, ręce jego mocno ściskała.

- Dziękuję ci, Teosiu - zaczęła - bardzo dobry jesteś... a1e ja, widzisz; znam dawne przyzwyczajenia moje, których nigdy pozbyć się nie mogę...

- Niechże ci więc te przyzwyczajenia brużdżą w stosunkach z innymi, ale nie ze mną - żywiej niż zwykle zawołał Różyc - Zresztą - dodał - powinnaś wiedzieć, że tyle już widziałem i zaznałem wszelkiego rodzaju zbytków, że mię największe bogactwa zadziwić nie mogą. Gdybyś była taką, jakimi zwykle bywają kobiety bogate, mniej bym się czuł do ciebie pociągniętym...

Zupełnie już ośmielona, z figlarnym błyskiem oczu, który zdradzał, że kiedyś, w pierwszej może młodości, zalotność zupełnie obcą jej nie była, zauważyła:

- Lubisz rozmaitość, kuzynku, i temu to widać względy twe zawdzięczam!

Siadając obok niej na kanapie z uśmiechem odpowiedział:

- Jestem, moja droga kuzynko, wielkim nicdobrego, który choruje od objedzenia się marcepanami i z uszanowaniem spogląda na ch1eb razowy...

- O! - śmiejąc się zawołała - bardzo trafne nazwanie dla siebie wymyśliłeś! Trzeba rzeczywiście być wielkim nicdobrego, aby tak ślicznie urządzić się ze wszystkim...

- Otóż to - potwierdził - otóż tak obchodź się ze mną zawsze! Jesteś jedyną w świecie osobą, która mi w oczy gorzkie prawdy mówi. Z początku mię tym zdziwiłaś, a potem zachwyciłaś. Chciałbym, abyś mię więcej jeszcze łajała. To coś na kształt uczucia owych dawnych pokutników, którym się zdawało, że za każdym uderzeniem dyscypliny jeden grzech spadał im z pleców...

- Gdyby wszystkie twoje grzechy z pleców ci zrzucić, trzeba by ręki silniejszej niż moja - zaśmiała się jeszcze.

Śmiech jej przecież, z początku swobodny i trochę rubaszny, topniał w żalu, który napełnił jej oczy. Wzięła rękę krewnego i patrząc mu w twarz zapytała:

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 - 


  Dowiedz się więcej
1  Motyw miłości w „Nad Niemnem”
2  Motyw mogiły w „Nad Niemnem”
3  Eliza Orzeszkowa - biografia



Komentarze
artykuł / utwór: Tom II - Rozdział I







    Tagi: