Tom II - Rozdział I - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Różyc prędko i z pewną gwałtownością w ruchu ręki podnoszącej do ust łyżeczkę jedząc konfitury mówić zaczął:

- Wyborne, istotnie wyborne! Przepadam za słodyczami i paru godzin obejść się bez nich nie mogę! Więc nauczyłaś się smażyć konfitury od panny Marty Korczyńskiej... od tej oryginalnej starej panny... Bardzo to jest szanowna osoba, skoro takie umiejętności posiada... Ale, a propos, dawno widziałaś pannę Justynę?

Kirłowa, spodek, na który położyła trochę konfitur, wkładając w ciemną rączkę Broni, żywo odpowiedziała:

- Zdaje się, że nikt jej tak niedawno, jak ty, kuzynku, widzieć nie mógł. Przyjechałeś tu przecież z Korczyna.

- Skądże wiesz?.:.

- Słyszałam, jak o tym w kuchni mówił twój lokaj, i przyznam ci się, że zła jestem na ciebie za to ciągłe podjeżdżanie do Korczyna...

- Naprzód nie ciągłe, bo byłem dotąd zaledwie kilka razy, a potem, czegóż zła jesteś?

- Wiesz o tym dobrze - sarknęła.

- Łaj mię więc - odpowiedział - pozwalam i nawet proszę. Ale cóż ja temu winien jestem, że panna Justyna bardzo mi się podoba?

- Otóż to! - zawołała - dla ciebie i tobie podobnych jedna jest tylko ważna rzecz na świecie: podoba się albo się nie podoba. Zresztą nic.

- Masz słuszność - odrzekł.

- Ale na koniec - Ż coraz większą irytacją wołała - z czego ona, na nieszczęście swoje, tak bardzo ci się podobała? Przystojna jest, to prawda, ale tysiąc piękniejszych widziałeś pewno na świecie. Kokietką nie jest...

- Otóż to - potwierdził Różyc.

- Edukowali ją wprawdzie krewni, ale znowu ta edukacja nie jest tak bardzo świetną...

- Otóż to - powtórzył.

- Szczególniej od tej swojej historii z Zygmuntem Korczyńskim zrobiła się bardzo poważna, nie stroi się, nie zaleca do mężczyzn, nie szczebiocze...

- Otóż to - raz jeszcze wymówił.

- Więc cóż? Wy tam przecież na świecie do wcale innych kobiet przywykliście i dla wcale innych głowy tracicie!

Przestał jeść konfitury, których prędko zjadł bardzo ,wiele, i o poręcz kanapy plecy opierając z na wpół żartobliwą, a na wpół szczerą powagą mówić zaczął:

- Przede wszystkim masz wiedzieć, że takie kryształowe, jak ty, osoby, wcale się na takich rzeczach nie znają. My tylko, wiesz? nicponie, wiemy dobrze, dlaczego do tej lub tej kobiety pociąg czujemy... Rozumiesz? pociąg, czyli instynkt, który daje nam wiedzieć, że z tą właśnie kobietą wychylić możemy w pełnym tego słowa znaczeniu kielich rozkoszy... Otóż i rumienisz się teraz jak pensjonarka... Ah! ah! cóż to za boska rzecz taki rumieniec na twarzy matki pięciorga dzieci!

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 - 


  Dowiedz się więcej
1  „Nad Niemnem” jako epopeja
2  Charakterystyka pozostałych bohaterów Nad Niemnem
3  Konflikty pokoleń w Nad Niemnem, ideowa wymowa utworu



Komentarze
artykuł / utwór: Tom II - Rozdział I







    Tagi: