Tom I - Rozdział VI - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Jan do Justyny szepnął:

- Stary zawsze tak wariuje, jak tylko kto mu powie, że Pacenko przyjechał... To ten Pacenko, co mu kiedyś żonkę zwiódł i w świat powiózł.

Ale Anzelm przyśpieszył kroku i przed starcem stanąwszy powolnym swym głosem zapytał:

- A gdzie to pan Jakub idzie?

Małe oczy starca spod czerwonych i nabrzmiałych powiek wzniosły się ku jego twarzy.

- A... a... a... zdaje się... pan Szymon?

- Ja, Szymon, ale gdzie to pan Jakub idzie?

- Szymon - objaśnił Jan Justynę - to był mój dziadunio, stryja i ojca ociec. Jakub żyjących ludzi nie rozpoznaje, tylko ich wszystkich za pomarłych ojców i dziadów przyjmuje... tak samo zupełnie, jak żeby śród nieboszczyków żył...

- Pacenko przyjechał! - prędko mrugając powiekami i głosem skarżącego się dziecka powtarzał starzec.

Anzelm wyprostował się i stanowczym głosem przemówił:

- Pacenko nie przyjechał i nigdy nie przyjedzie, bo już na tym świecie wcale go nie ma.

Bezbarwne i bezzębne usta starca otworzyły się szeroko, ale drżeć i naprzód wyrywać się przestał.

- Nie przyjechał? Pan Szymon mówi, że nie przyjechał!... To te chłopcy znów mnie zwiedli. Przybiegli i krzyczą: "Przyjechał!" Ale czy pewno nie przyjechał?

- Nie przyjechał - powtórzył Anzelm.

- Czy słowo uczciwości? - z niepokojem jeszcze pytał.

Anzelm z uroczystością w głosie odpowiedział:

- Słowo uczciwości!

Starzec uspokoił się zupełnie, dziewczyna wielką, czerwoną rękę do Anzelma wyciągnęła.

- Dziękuję - rzekła - bardzo dziękuję. On zawsze panu Anzelmu wierzy; kilku takich ludzi jest w okolicy, którym zawsze uwierzy... Dziaduniu - znowu nad starcem schylając się dodała - proszę do chaty wracać... Mleczko dziś na wieczerzę będzie i pierożki z wiśniami zrobię...

Chciała zawrócić go ku bramie zagrody, ale on uśmiechał się i z widoczną fantazją wyprostować się usiłował.

- A... a... pan Szymon gdzie idzie?

- Do Jana i Cecylii - odpowiedział zapytany.

Jakby nagle blask słoneczny oświecił wyłysiałe czoło i wygładził zmarszczki starca. Uśmiech jego stał się szeroki, błogi, oczy usiłowały spojrzeć w górę, wskazujący palec, cienki i żółty, wzniósł do wysokości swej głowy i drżącym trochę, ale podniesionym głosem mówić zaczął:

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 - 


  Dowiedz się więcej
1  Charakterystyka Emilii Korczyńskiej
2  Obraz powstania styczniowego w „Nad Niemnem”
3  Nad Niemnem - streszczenie



Komentarze
artykuł / utwór: Tom I - Rozdział VI







    Tagi: