Tom I - Rozdział III
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Dwanaście lat minęło było od owego osierocenia po braciach, majątkowego zubożenia i śmiertelnego rozbicia się młodzieńczych jego ideałów, kiedy pewnego letniego wieczora Benedykt po obszernym ogrodzie korczyńskim szukał swej żony. Resztki dziennego światła padały mu na twarz opaloną od słońca i błyszczącą od potu; szedł prędko i szerokimi krokami; gruby i do czerwoności ogorzały kark nisko pochylał. Coś go dręczyło, bo koniec długiego wąsa do ust. wkładał i w zamyśleniu zębami go przygryzał. Po długim szukaniu i kilkakrotnym wołaniu usłyszał na koniec ożywający się w głębi cienistej altany łagodny i srebrny głos żony. Altana z przezroczystej kraty wdzięcznie zbudowana i pachnącym kapryfolium gęsto opleciona była jedną z nielicznych pozostałości owych ogrodowych upiększeń, które przed ożenieniem się swym przedsięwziął był Benedykt. Teraz dość było jednego rzutu oka, aby poznać, że myśli o jakichkolwiek ulepszeniach estetycznych na tysiąc mil oddalonymi od niego były. Wszedłszy do altany Benedykt po kilkakroć ucałował rękę i czoło żony i obok niej usiadł. Ładna, trzydziestoletnia brunetka w białym negliżu, w postawie objawiającej znudzenie i znużenie, siedziała na wygodnej ogrodowej ławce i poduszkę mając za plecami ślicznie obute stopy na niskim stołeczku wyciągała. Na kolanach jej leżała otwarta książka. Wejście męża nie ożywiło jej zasępionych rysów; uchyliła się nieco, aby twarz swą odsunąć od głośnego i gorącego jego oddechu.

- Takem się zmęczył, moja Emilciu - zaczął - że już trochę odpocząć muszę. Niech tam sobie ekonom i robotnicy poczekają, a ja kwadransik przy tobie posiedzę... Uf! te żniwa! nim je człowiek przebędzie, sto upałów go spali i sto strachów po nim przejdzie...

- Ja także z cicha odparła kobieta - czuję się bardzo zmęczona upałem.

- Ale co tam ten upał! - ręką po spoconym czole przesuwając ciągnął Benedykt - fizyczną przykrość każdy znieść może, jeśli jest przy tym spokój...

- A cóż cię znowu tak bardzo niepokoić może?- z ledwie dosłyszalną ironią zapytała żona.

- Hm! zawsze mię o to pytasz, zawsze ci wszystko opowiadam i zawsze pytasz znowu...

- Tak niezdolną jestem do zrozumienia i zapamiętania wszystkich twoich kłopotów i interesów...

Z większym niż przedtem znużeniem przechyliła się na poręcz ławki i wygodniej drobne swe stopy na podnóżku ułożyła.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 - 


  Dowiedz się więcej
1  Przyroda w „Nad Niemnem”
2  Obraz powstania styczniowego w „Nad Niemnem”
3  Legenda o Janie i Cecylii



Komentarze
artykuł / utwór: Tom I - Rozdział III







    Tagi: