Tom I - Rozdział III - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Niechże nas sądy sądzą! - zawołał - niech pan na nas skargę podaje... bez procesu obdzierać się nie pozwolim...

- Podam - krzyknął Korczyński - i także nie pozwolę, abyście mnie okradali...

- Za pozwoleniem pańskim! - krzyknął zagrodowiec - złodziejami nie byliśmy i nie będziemy nigdy... Teraz my na pana podamy skargę za ubligę...

- Podawajcie i do samego diabła, tylko mi z oczu ruszajcie! Zaraz! Jak nazywacie się? to jest... imiona wasze?

Starszy i wyższy, chudy, schorowany i dotąd ciągle prawie milczący postąpił krok naprzód; oczami, które kiedyś błękitne być musiały, ale teraz spłowiały i wyraz miały cierpiący, na Korczyńskiego popatrzał i cicho odpowiedział:

- Anzelm Bohatyrowicz...

Na szczególne spojrzenie i szczególniejszy jeszcze dźwięk głosu, z jakimi to imię i nazwisko wymówionymi zostały, w gniewie swym najmniejszej uwagi nie zwracając Korczyński zapytał:

- A drugi?

- Fabian Bohatyrowicz! - jeżąc się i sierdzisto odkrzyknął zapytany.

- No, więc będziecie mieli proces... a teraz... wynoście się... prędzej!

Ten, który nazwał siebie Anzelmem, znowu na Korczyńskiego popatrzał i z cicha wymówił:

- Łaska pańska na pstrym koniu jeździ... jednakowoż nieboszczyk pan Andrzej nie tak pewno postępowałby z nami!

Słowa te ukłuły Korczyńskiego. Zmiękł, ochłonął, ale zachmurzył się jeszcze więcej.

- Nieboszczyk pan Andrzej żył w innych czasach mruknął i szybko zwrócił się ku drzwiom domu. Na progu stanął, zawahał się i przez ramię do odchodzących ludzi zawołał:

- Połowę kary daruję, ale połowę zapłaćcie...

- Nie zapłacimy nic - odpowiedział młodszy i sierdzistszy - niech pan do sądu idzie i nas ciągnie... co robić !

Sceny takie na ganku korczyńskim powtarzały się bardzo często, bo kilka wsi chłopskich i jedna okolica szlachecka trzymały Korczyn w oblężeniu formalnym i gdyby Benedykt zażarcie jej nie bronił, mnóstwo tych drobnych rybek rozszarpałoby w mgnieniu oka tę większą rybę. Tego dnia jednak czuł się więcej jeszcze niż zwykle rozdrażnionym i zgryzionym. Przyczyniła się do tego w znacznej części owa rozmowa w altanie, a w pewnym też stopniu jakieś mgliste wspomnienia, które mu sprowadziły twarz i słowa Anzelma Bohatyrowicza. Według wyrażenia, którym określał pewne uczucia swe, "we środku mu coś płakało". Bo prawdą jest, że ideały młodości grubym piaskiem wielu następnych wypadków przysypane przemieniają się w szczypawki, które przy lada poruszeniu kąsają w serce.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 - 


  Dowiedz się więcej
1  Dwie mogiły jako symbole określonych idei w „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej - plan wypracowania
2  Obraz dworu w „Panu Tadeuszu” Adama Mickiewicza i „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej - plan wypracowania
3  Kult pracy w „Nad Niemnem”



Komentarze
artykuł / utwór: Tom I - Rozdział III







    Tagi: