Tom I - Rozdział II
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Puść mię pan ..., - szeptał i wykrzykiwał głośno - jakże można? przy damach... w szlafroku...

Ale Kirło wciągnął go do pokoju, przy czym do Różyca zwrócony perorować zaczął:

- Przedstawiam nowemu sąsiadowi naszemu najznakomitszego muzyka okolicy naszej... przepraszam! Litwy... a może i Europy... Zaniedbany ubiór jego przebaczą mu nawet damy, ponieważ jest artystą. Od urodzenia podobno aż do dnia dzisiejszego pracuje nad muzyką. Majątek, panie, przepracował... Ale gra za to... gra...

- Puść mię pan... przy damach... przy nieznajomym człowieku wypraszał się w celu wyrwania się nowe, a coraz śmieszniejsze wysilenia czynił staruszek.

Nieznajomy człowiek, czyli Różyc, ze zdumieniem na tę scenę patrzał i nie tylko nie śmiał się, lecz delikatne wargi jego przybrały wyraz niesmaku. Korczyński, oswojony znać z dobrym humorem Kirły i jego objawami, spoglądał przez okno na klony i rzekę; panie, Emilia i Teresa, śmiały się: pierwsza cichutko i z niejakim zawstydzeniem, druga głośniej i z rozkoszą. Kirło, zachęcony powodzeniem swym wobec dam a na obecnych mężczyzn już nie zważając, z komicznymi gestami i minami dalej prawić zaczynał:

- Idę sobie na górę, aby naszego kochanego artystę odwiedzić... słyszę: gra! Dobrze, myślę, niechże przyjdzie zagrać dla nas... Wymawia się, że nie ubrany... Co tam! tym lepiej... artyści podobno, panie, zawsze nie ubrani i nie umyci...

Wtem zza pleców szamoczącego się i już widocznie udręczonego starca wysunęła się młoda kobieta w czarnej sukni wybornie uwydatniającej jej silną i zgrabną kibić. Wyprostowaną była i głowę otoczoną czarnym warkoczem wysoko podnosiła. Wśród śmiałej twarzy szare jej oczy wydawały się teraz prawie czarnymi i w twarz Kirły cisnęły płomienie gniewu. Na nikogo z obecnych nie spojrzawszy zwróciła się ku otwartym drzwiom salonu i zawołała głośno:

- Mars! Mars!

Na to wołanie zjawił się .w progu pies myśliwski, ulubieniec pana domu, wielki, czarny ponter. Kobieta krótkim gestem wskazała go Kirle.

- Oto jest Mars - rzekła - wybornie umie on warować, aportować i przez kij skakać. Zawołałam go tu dla zabawy pana!

Głos jej trochę drżał, usta zbladły i z oczu znowu trysnęły płomienie. Powoli jednak i łagodnie ujęła ramię starca.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 - 


  Dowiedz się więcej
1  „Nad Niemnem” jako epopeja
2  Charakterystyka rodziny Korczyńskich
3  Eliza Orzeszkowa - biografia



Komentarze
artykuł / utwór: Tom I - Rozdział II







    Tagi: